Dlaczego warto przejechać Sardynię z północy na południe
Różnorodność krajobrazów pomiędzy północą, zachodem i południem
Sardynia przejechana liniowo z północy na południe pokazuje się zupełnie inaczej niż przy pobycie w jednym kurorcie. Północ kusi słynną Costa Smeralda, turkusową wodą i drobnym piaskiem. Zachód to dziksze wybrzeże, kolorowe miasteczka, skały i długie, wietrzne plaże idealne na spacery i sporty wodne. Południe to połączenie karaibskich zatok z wygodnym dojazdem z lotniska w Cagliari i lepszym zapleczem noclegowym dla rodzin.
Na odcinku od Olbii przez Bosę po Pulę zmienia się nie tylko krajobraz, ale także tempo życia. Północne kurorty żyją rytmem turystów, zachodnie miasteczka przypominają spokojne porty z dawnych czasów, a okolice Cagliari to balans pomiędzy dużym miastem, Plażą Poetto i sennymi miasteczkami jak Pula czy Villasimius. Jedna, przemyślana trasa pozwala zestawić te światy obok siebie w ciągu kilku dni.
Do tego dochodzi środek wyspy – góry Gennargentu, wąwozy, wiejskie drogi, małe wioski pasterskie. Nawet jeśli nie planujesz intensywnego trekkingu, sam przejazd bocznymi drogami między regionami jest atrakcją, którą traci się, siedząc przez tydzień w jednym hotelu.
Sens trasy liniowej zamiast wracania w to samo miejsce
Plan „Sardynia z północy na południe” ma jedną dużą przewagę: minimalizuje stracone kilometry. Zamiast codziennie robić pętle i wracać do tej samej bazy, jedziesz w jednym kierunku, zatrzymując się po drodze na 2–3 noce w różnych miejscach. To oszczędność czasu, paliwa, nerwów i… kłopotów z parkowaniem w zatłoczonych kurortach.
Podróż liniowa ma jeszcze jeden plus – łatwiej dopasować ją pod tanie loty i promy. Możesz przylecieć do Olbii, a wrócić z Cagliari (lub odwrotnie), bez konieczności wracania na północ. Jeśli odpowiednio zestawisz rozkłady, zyskasz cały dodatkowy dzień zamiast „zmarnowanego” przejazdu na lotnisko w punkcie startu.
Mit w stylu: „Lepiej mieć jeden hotel i spokój” sprawdza się tylko, gdy Twoim jedynym celem jest leżeć na tej samej plaży. Jeśli chcesz zobaczyć Sardynię – nie tylko piasek, ale też miasteczka, różne zatoki, odcinki dzikiego wybrzeża – zmiana bazy co 2–3 dni jest bardziej logiczna niż codzienne dojazdy po 1–2 godziny w jedną stronę.
Sardynia to nie tylko plaże – krótko o górach i nuragach
Popularny mit: „Sardynia to tylko ładne plaże i drogie jachty na Costa Smeralda”. Rzeczywistość: to jedna z najbardziej górzystych wysp Morza Śródziemnego, pełna prehistorycznych warowni (nuragów), wiejskich fiest i tras trekkingowych z prawdziwego zdarzenia. Plaże są znakomite, ale to dopiero początek.
Jadąc z północy na południe możesz wpleść w trasę choć kilka „nieplażowych” punktów: nuraghe Su Nuraxi koło Barumini (UNESCO), górskie miasteczko Orgosolo z muraliami, punkty widokowe w rejonie Supramonte, małe, kamienne miasteczka w głębi lądu. Krótki zjazd z głównej drogi SS131 potrafi całkowicie zmienić klimat dnia – z kurortu nad spokojne, rolnicze tereny z lokalną kuchnią i winem.
Dla wielu osób to właśnie ten kontrast zostaje w pamięci mocniej niż kolejna „piaszczysta zatoczka”. Przy planowaniu warto założyć choć 1–2 popołudnia bez morza, przeznaczone na małe miasteczka czy nuragiczne stanowiska.
Dla kogo objazd północ–południe ma sens
Taka trasa szczególnie dobrze działa dla kilku typów podróżnych:
- Pary – bo można łączyć romantyczne zachody słońca na zachodzie wyspy z leniwymi porankami na południowych plażach i wieczornymi spacerami w klimatycznych miasteczkach.
- Rodziny z dziećmi – przy założeniu, że są w stanie znieść przejazdy 1–2 godziny dziennie. Każda kolejna baza to nowe plaże, nowe place zabaw, inne restauracje. Dzieci mniej się nudzą niż przy tygodniu w jednym miejscu.
- Aktywni – którym zależy na połączeniu plaży z lekkim trekkingiem, punktami widokowymi, snorkelingiem w różnych zatokach oraz odwiedzeniem miast jak Alghero czy Cagliari.
- Osoby „łowiące” najlepsze plaże – bo trudno wskazać jedną część wyspy z „najlepszą” plażą. Północ, zachód i południe mają zupełnie inne typy wybrzeża.
Dla osób nastawionych wyłącznie na palmę, leżak i bar hotelowy, objazd może okazać się zbędnym zamieszaniem. Taka trasa nagradza tych, którzy lubią odrobinę ruchu, zmiany scenerii i nie boją się samodzielnego planowania.
Kiedy lepiej odpuścić objazd i zostać w jednym miejscu
Objazd północ–południe nie jest dla każdego. W kilku sytuacjach rozsądniej wybrać jedną bazę:
- Bardzo krótki pobyt (3–4 dni na miejscu) – lepiej wtedy skupić się na jednym regionie, np. Costa Smeralda przy locie do Olbii albo okolice Cagliari, Puli czy Villasimius przy locie do Cagliari. Zmiana bazy przy tak krótkim czasie tylko zabierze cenne godziny.
- Brak samochodu – teoretycznie da się korzystać z autobusów i pociągów, ale w praktyce przy objazdowej trasie skończy się to długim czekaniem na przystankach i frustracją. Bez auta lepiej wynająć nocleg przy dobrze skomunikowanej miejscowości (np. Cagliari, Alghero) i robić lokalne wycieczki.
- Bardzo małe dzieci (np. poniżej 2 lat) – częsta zmiana miejsc, pakowanie, rozpakowywanie i jazda w foteliku kilka razy w tygodniu to duże obciążenie. Przy takiej konfiguracji spokojny tydzień w jednej lokalizacji obok plaży bywa po prostu rozsądniejszy.
Jeśli jednak masz minimum tydzień, auto i chęć zobaczenia czegoś więcej niż hotelowy leżak, objazdowa Sardynia z północy na południe daje dużo więcej niż stacjonarny urlop.
Kiedy jechać na Sardynię i jak długo zostać
Przegląd miesięcy: pogoda, woda, tłok i ceny
Sardynia ma długi sezon, ale poszczególne miesiące różnią się mocno klimatem, temperaturą wody, tłokiem i cenami noclegów. Przy trasie północ–południe te różnice czuć jeszcze wyraźniej, bo regiony reagują na sezon nieco inaczej.
Marzec–kwiecień: wiosna w pełni na lądzie, ale woda w morzu wciąż chłodna. To świetny czas na objazd dla osób nastawionych na zwiedzanie, trekking i miasteczka, a niekoniecznie na kąpiele. Plaże są puste, ceny niskie, ale sporo plażowych barów, wypożyczalni leżaków i małych kempingów bywa jeszcze zamkniętych.
Maj: kompromis, który coraz więcej osób wybiera. Dni są długie, temperatury często plażowe, choć zdarzają się wietrzne i chłodniejsze epizody. Woda nadal nie tak ciepła jak latem, lecz do szybkich kąpieli już się nadaje. Mniej tłoczno, łatwiej o rozsądne noclegi przy samej plaży. Przy trasie północ–południe maj bywa bardzo wygodny, bo bez problemu parkujesz przy popularnych plażach jak Chia, Porto Giunco czy La Cinta.
Czerwiec: dla wielu idealny kompromis – ciepło, woda coraz przyjemniejsza, ale jeszcze bez sierpniowych tłumów. Infrastruktura turystyczna działa pełną parą. Ceny są wyższe niż w maju, ale nadal zauważalnie niższe niż w szczycie sezonu.
Lipiec–sierpień: pełnia sezonu. Woda bardzo ciepła, pogoda stabilna, ale tłok na plażach i drogach (szczególnie w okolicach Costa Smeralda, Chia, Villasimius). Ceny noclegów, leżaków i restauracji wyraźnie w górę. Objazd dalej jest możliwy, ale wymaga lepszego planowania godzin (wcześnie rano lub późne popołudnia na najpopularniejszych plażach) i wcześniejszych rezerwacji noclegów.
Wrzesień: często najlepszy miesiąc na objazd. Morze nagrzane, pogoda wciąż letnia, a tłumy mniejsze – szczególnie po połowie miesiąca. Wiele rodzin z dziećmi już wyjechało, co widać na parkingach i w restauracjach. Ceny powoli spadają, zwłaszcza w drugiej połowie września.
Październik: podobny do maja, ale z cieplejszą wodą i większym ryzykiem pogorszenia pogody pod koniec miesiąca. Plaże spokojne, sporo miejsc noclegowych z promocjami. Jeśli priorytetem nie jest perfekcyjna opalenizna, a spokój, to jeden z najrozsądniejszych wyborów.
Mit: tylko lipiec i sierpień dają „pewną” plażę
Popularne przekonanie: „Na Sardynię po plażę trzeba jechać w lipcu lub sierpniu, bo tylko wtedy jest ciepło i pewna pogoda”. Rzeczywistość: już od końcówki maja do połowy października można trafić dni idealne do plażowania, a w czerwcu i wrześniu woda bywa bardzo przyjemna, bez upałów utrudniających zwiedzanie.
Różnica polega nie tyle na „pewności plaży”, co na tłoku i cenach. W sierpniu tłumy są tak duże, że do niektórych zatok dojeżdża się o świcie, a parkingi zapełniają się po godzinie 9. Poza szczytem sezonu logistyka przy objazdówce jest po prostu lżejsza: łatwiej zaparkować, znaleźć miejsce na ręcznik, zrobić spontaniczną zmianę trasy, bo akurat spodobało Ci się inne miasteczko.
Osoby, które łączą plaże północnej Sardynii, zachodnie wybrzeże i plaże południowej Sardynii, często bardziej chwalą wrzesień czy czerwiec niż sierpień. Dotyczy to szczególnie rodzin z dziećmi, które nie lubią tłoku i zgiełku.
Ile dni na Sardynii przeznaczyć na trasę północ–południe
Czas pobytu najlepiej dopasować do stylu podróżowania i liczby przelotów/promów. Kilka realistycznych wariantów:
- 7 dni – wariant intensywny. Da się zobaczyć północ (np. Olbia + Costa Smeralda), fragment zachodniego wybrzeża (np. Bosa/Oristano) i południe (np. Pula/Chia). Wymaga jednak sensownego rozłożenia noclegów (3 bazy) i ograniczenia liczby plaż „z listy marzeń”. To dobry kompromis przy pierwszej wizycie i ograniczonym urlopie.
- 10 dni – zdecydowanie wygodniej. Można dodać dzień „bez auta”, włączyć mniej oczywiste plaże, zatrzymać się w miasteczkach zamiast traktować je tylko jako „postój na kawę”. To rozsądny minimum przy podróży z dziećmi.
- 14 dni – pełniejszy obraz wyspy. Pozwala dodać trekkingi, spokojne zwiedzanie Cagliari i Alghero, zatrzymać się na dłużej w jednym miejscu na „regenerację”. Przy dwóch tygodniach można dorzucić nawet odcinek wschodniego wybrzeża (np. Golfo di Orosei) bez wrażenia gonitwy.
Jeżeli 7 dni obejmuje również przeloty lub rejsy promem (czyli realnie masz 5 pełnych dni na wyspie), lepiej uprościć trasę i skupić się na dwóch bazach, np. północ + południe albo północ + zachód, zamiast próbować zaliczyć wszystko naraz.
Kiedy lepiej wybrać jedno miejsce niż objazd
Przy bardzo ograniczonym czasie, kilkuosobowej rodzinie i małych dzieciach, a także przy podróży bez samochodu bardziej sensowne bywa skupienie się na jednym regionie. Przykłady:
- Tylko Costa Smeralda i okolice Olbii – dobry wybór na 4–5 dni, jeśli zależy Ci na wygodnym dojeździe z lotniska i słynnych plażach jak Capriccioli, Liscia Ruja, Porto Istana. Mniej logistyki, więcej faktycznego plażowania.
- Tylko okolice Cagliari, Puli, Chia – świetne na jesień i wiosnę. Blisko z lotniska, w zasięgu krótkiej jazdy są plaże Chia, Nora, Tuerredda, Poetto i Villassimius (trochę dalej). Jedna baza (np. Pula lub Cagliari) pozwala objechać kilkanaście pięknych miejsc bez zmiany noclegu.
- Tylko zachodnie wybrzeże (Alghero–Bosa–Oristano) – opcja dla tych, którzy lubią łączyć plaże z klimatycznymi miasteczkami i nie potrzebują „turkusowej pocztówki” na każdej plaży. W zamian dostają autentyczniejszy klimat i mniej tłoku.
Święta, festy, Ferragosto – jak wpływają na ruch i ceny
Przy planowaniu trasy północ–południe warto zwrócić uwagę na kilka włoskich dat, które mocno potrafią namieszać:
Najważniejsze daty w kalendarzu
Przy objazdowej trasie z północy na południe kalendarz potrafi zagrać większą rolę niż pogoda. Kilka dni w roku powoduje odczuwalny skok cen i tłoku:
- 25 kwietnia (Festa della Liberazione) – długi weekend, który Włosi chętnie spędzają nad morzem, zwłaszcza przy ładnej pogodzie. Na Costa Smeralda i w okolicach Cagliari część hoteli startuje z wyższymi cenami, a ruch na drogach wyraźnie rośnie.
- 1 maja (Festa del Lavoro) – podobny efekt jak 25 kwietnia, często łączony w „mega-weekend”. Popularne plaże w rejonie Villasimius, Chia czy Stintino bywają wtedy zaskakująco pełne jak na „przedsezon”.
- 2 czerwca (Festa della Repubblica) – jeszcze jeden pretekst do długiego weekendu, głównie lokalnego ruchu. Na mniej znanych plażach nadal spokojnie, ale parkingi przy hitach z folderów potrafią się zapełniać przed południem.
- 15 sierpnia (Ferragosto) – kulminacja sezonu. To nie „tłoczniej”, to inna liga tłoku: rodziny, grupy znajomych, rozstawione grille, imprezowy klimat. Spodziewaj się:
- wyższych cen noclegów w całym tygodniu wokół 15 sierpnia,
- pełnych plaż od wczesnego rana,
- głośnych wieczorów – festy, koncerty, imprezy pod gołym niebem.
Mit mówi: „Ferragosto to tylko jeden dzień, jakoś prześpię”. W praktyce cały tydzień przed i po bywa gęsty jak środek sierpnia nad Bałtykiem.
- Święta lokalne i festy – np. procesje i święta patronów miast, festiwale wina czy ryb. Ceny noclegów nie zawsze rosną, ale problemem może być parkowanie i hałas do późna. W zamian można trafić na świetne uliczne jedzenie i lokalny klimat, którego nie da się zamówić w katalogu biura podróży.
Przy planowaniu objazdu warto więc nie tylko sprawdzić prognozę, ale i kalendarz włoskich świąt. Jeden przypadkowo „trafiony” weekend w Alghero czy Cagliari to czasem dwukrotnie wyższa cena apartamentu i trzy razy więcej ludzi w zatoczce, która poza świętem jest spokojna.
Jak pogoda różni się między północą a południem
Mit krąży prosty: „Sardynia to jedna mała wyspa, wszędzie taka sama pogoda”. Rzeczywistość: północ, centrum i południe potrafią w tym samym dniu zagrać trzy różne melodie. Przy trasie północ–południe da się to odczuć w ciągu jednej podróży.
Północ i Costa Smeralda bywają nieco chłodniejsze i bardziej wietrzne wiosną. W maju i na początku czerwca wiatr ma plusy (mniej upału) i minusy (chłodniej po wyjściu z wody, falujące morze). W sierpniu wiatr bywa błogosławieństwem, bo rozgania upał.
Południe (Cagliari, Pula, Chia, Villasimius) to częściej wyższe temperatury, szczególnie w lipcu i sierpniu. Na jesień w okolicach Cagliari potrafi być realnie cieplej i bardziej plażowo niż na północy. Dlatego wiele osób planuje trasę tak, by na początku sezonu więcej czasu spędzić na południu, a późnym latem i jesienią odwrotnie – dołożyć północ.
Wnętrze wyspy (Gennargentu, Nuoro) wprowadza dodatkową zmienną – góry łapią chmury i burze szybciej niż wybrzeże. Jeśli planujesz dłuższe przejazdy przez środek Sardynii, jesienią łatwo trafić na deszcz w środku i słońce na wybrzeżu tego samego dnia.

Jak dostać się na Sardynię i jak się po niej poruszać
Samolotem: trzy główne lotniska i które wybrać
Sardynia ma trzy lotniska obsługujące większość ruchu turystycznego:
- Olbia (OLB) – najlepsza brama na północ i Costa Smeralda. Idealna, gdy zaczynasz trasę od La Cinta, San Teodoro, Golfo Aranci, Palau czy Santa Teresa di Gallura. Duży wybór wypożyczalni, sporo tanich linii z Polski i Europy.
- Alghero (AHO) – wygodne przy planie „północno-zachodnia Sardynia + zachód”. Dobry start na Capo Caccia, Stintino, Bosa, później dalej w stronę Oristano. Samo miasto Alghero ma na tyle klimat, że warto tu spędzić pierwszą noc zamiast od razu uciekać na plażę.
- Cagliari (CAG) – baza dla południa i wschodu południowego (Pula, Chia, Villasimius, Costa Rei). Dogodny dojazd do centrum Cagliari pociągiem, więc można pierwszą lub ostatnią noc zrobić „miejską”, bez auta.
Przy trasie północ–południe sensownie jest rozważyć:
- lot do jednego miasta i powrót z innego (np. przylot do Olbii, wylot z Cagliari) – mniej cofania się, oszczędność czasu, ale często droższe bilety i czasem wyższe koszty wynajmu auta (tzw. one-way fee),
- lot w obie strony do jednego miasta (np. tylko Cagliari) – zwykle tańszy bilet i prostsza logistyka wypożyczalni, ale musisz domknąć pętlę i zostawić ostatnią noc w tej samej okolicy.
Między lotniskami Sardynii nie ma zazwyczaj sensu latać lokalnie – odległości są takie, że przejazd autem to kilka godzin, a dochodzi do tego przyjemność zatrzymywania się po drodze.
Promem: opcja dla tych, którzy chcą jechać własnym autem
Dla wielu rodzin i grup prom to realna alternatywa dla samolotu. Start najczęściej z Włoch kontynentalnych (Genua, Livorno, Civitavecchia) i dopłynięcie do Olbii, Golfo Aranci, Porto Torres lub Cagliari.
Zyskujesz:
- własny samochód na całej trasie (bez ograniczeń wypożyczalni, własne foteliki, bagaż bez limitu kilogramów),
- możliwość przywiezienia sprzętu: deski SUP, maski, krzesełka plażowe, nawet jedzenia na start,
- bardziej elastyczną trasę – odpadasz zmartwieniem o zwrot auta w konkretnym miejscu.
Tracisz za to czas – dojazd do portu, załadunek, noc na promie. Przy wyjeździe dwutygodniowym ma to jeszcze sens, przy tygodniowym robi się to średnio opłacalne, jeśli liczyć tylko „liczbę dni na wyspie”.
Mit bywa taki: „Prom zawsze jest tańszy niż samolot i wynajem auta”. Rzeczywistość: przy 2 osobach często taniej wychodzi lot + wynajem małego auta, szczególnie przy wczesnych rezerwacjach linii niskokosztowych. Prom finansowo zaczyna mieć przewagę przy 3–4 osobach i dłuższym pobycie.
Wynajem auta: na co uważać przy objazdówce
Bez samochodu objazd północ–południe jest mocno utrudniony, więc wynajem dla większości osób to po prostu koszt wpisany w urlop. Kilka praktycznych kwestii:
- Odbiór i zwrot na innych lotniskach – wiele wypożyczalni pozwala odebrać auto np. w Olbii, a oddać w Cagliari. Często wiąże się to z dopłatą (one-way fee). Trzeba sprawdzić wcześniej, bo przy taniej ofercie różnica potrafi być znaczna.
- Ubezpieczenie – przy parkingach żwirowych i wąskich ulicach miasteczek z otarciami bywa różnie. Rozszerzone ubezpieczenie (full cover) często wychodzi taniej niż stresowanie się każdym kamyczkiem. W praktyce, gdy plan jest ambitny, a codziennie parkowanie przy innej plaży, łatwo coś przytrzeć.
- Rozmiar samochodu – kusi duży SUV, ale wąskie miejsca w miasteczkach (Bosa, Alghero, stare centrum Cagliari) i ciasne parkingi przy plażach grają bardziej po stronie kompaktów. Mniej nerwów i łatwiej zmieścić się „na styk”.
- Foteliki i bagaż – przy podróży z dziećmi własny fotelik to zwykle większy spokój niż losowa jakość wypożyczalni. Z kolei zwykły kompaktowy samochód z dużym bagażnikiem (typ kombi) bywa praktyczniejszy niż wyższy crossover z bagażnikiem „na styk”.
Autobusy i pociągi: kiedy mają sens
Sardynia ma sieć autobusową i kolejową, ale są one ustawione bardziej pod lokalnych mieszkańców niż „polowanie na plaże”. Dla objazdu północ–południe to raczej uzupełnienie niż główny środek transportu.
Gdzie mają sens?
- Między lotniskiem a miastem – np. pociąg Cagliari–lotnisko jest szybki i tani, autobus z Olbii na Costa Smeralda też działa przyzwoicie.
- Na jednodniowe wypady z bazy – z Cagliari do Villasimius czy z Alghero do Sassari, jeśli robisz spokojny urlop bez ciągłego pakowania.
- W sytuacjach awaryjnych – np. gdy wylot masz z innego miasta niż zwrot auta, a chcesz dzień w Cagliari/Alghero zrobić już bez samochodu.
Próba ułożenia całej trasy północ–południe tylko na autobusach i pociągach oznacza, że znaczną część dnia spędzisz na dworcach i przystankach. Dlatego, jeśli budżet nie pozwala na auto na cały okres, lepiej wybrać jedną lub dwie bazy z dobrym dojazdem, niż codziennie walczyć z rozkładami jazdy.
Skąd zacząć trasę: Olbia, Alghero czy Cagliari?
Start w Olbii: dla miłośników turkusów od pierwszego dnia
Olbia to wybór oczywisty, jeśli chcesz zacząć wyjazd od „pocztówkowej” Sardynii. W promieniu kilkudziesięciu kilometrów masz plaże jak:
- La Cinta i San Teodoro – długie, piaszczyste, z łagodnym wejściem do wody, dobre z dziećmi,
- Porto Istana, Porto Taverna – z widokiem na wyspę Tavolara, świetne kolory w słoneczny dzień,
- Capriccioli, Principe – bardziej „luksusowa” część Costa Smeralda, droższe parkingi, ale widoki robią swoje.
Start w Olbii ma sens, gdy:
- chcesz na początku mieć najładniejsze plaże, a dopiero potem spokojniejsze zachodnie wybrzeże i południe,
- planujesz przepłynąć na archipelag La Maddalena (prom z Palau),
- wolisz stopniowo „wyhamowywać” – od najbardziej turystycznej północy po bardziej autentyczne południe.
Minus: to dość komercyjny region, szczególnie w lipcu i sierpniu. Ceny noclegów przy samej wodzie potrafią zaskoczyć nawet osoby oswojone z kurortami.
Start w Alghero: kompromis między miastem a plażami
Alghero łączy dwie role: nadmorskie miasteczko z piękną starówką i dobrą bazę wypadową na plaże. W kontekście trasy północ–południe to często „złoty środek” na start:
- możesz zobaczyć Capo Caccia, jaskinię Neptuna i plaże Maria Pia czy Le Bombarde,
- masz wieczorem gdzie wyjść na spacer, pizzę czy lody bez wsiadania w samochód,
- łatwo ruszyć dalej na południe malowniczą drogą do Bosy, a później w stronę Oristano.
Start w Alghero wybierają osoby, które nie potrzebują od pierwszego dnia „instagramowej” Costa Smeralda, tylko lubią połączyć plażę z klimatem miasta. To też dobry wybór poza sezonem – gdy kąpiele są krótsze, wieczory w starej części Alghero wynagradzają chłodniejszą wodę.
Start w Cagliari: południe najpierw, turkusy na deser
Rozpoczęcie podróży w Cagliari ma zupełnie inny charakter. Pierwszy kontakt z Sardynią to miejskie plaże (Poetto), zabytki, knajpki z owocami morza i spacer po dzielnicy Castello. Dopiero potem ruszasz na plaże Puli, Chia, Tuerredda czy Villasimius.
Ten kierunek ma sens, gdy:
- przylatujesz późno – jeden nocleg w mieście bez wynajmu auta pierwszego dnia to spory komfort,
- lubisz zacząć od miasta i lokalnej kuchni, a plaże potraktować jako kontynuację,
- planujesz zakończyć trasę na północy, np. w Olbii, skąd masz powrót.
Cagliari jako start jest wygodne także wiosną i jesienią. Gdy dzień jest krótszy, a wieczory chłodniejsze, samo miasto daje więcej „do zrobienia” niż hotel przy plaży w małym miasteczku.
Jednokierunkowo czy w pętli?
Przy planowaniu pojawia się dylemat: zrobić trasę „od-do” (np. Olbia–Cagliari) czy zamknąć pętlę i wrócić do punktu startu?
- Trasa jednokierunkowa – mniej powtarzania drogi, większe poczucie „podróży z A do B”, łatwiej logicznie ułożyć północ–zachód–południe. Minus: zwykle wyższe koszty auta i lotów.
Trasa w pętli: kiedy ma więcej sensu
Przy ograniczonym budżecie i krótszym wyjeździe domknięcie pętli wokół jednego lotniska często wychodzi rozsądniej finansowo. Zamiast kurczowo trzymać się „koniecznie północ–południe”, można zrobić np. północno-zachodni lub południowo-wschodni wycinek wyspy.
Przykładowe układy:
- Olbia – Costa Smeralda – La Maddalena – Zatoka Orosei – Olbia – dużo turkusu, niewielkie odległości, bez zjazdu aż do Cagliari,
- Alghero – Bosa – Oristano – Sinis – Alghero – bardziej dzika, zachodnia Sardynia z mniejszą liczbą kurortów,
- Cagliari – Pula – Chia – Villasimius – Cagliari – południowy „łuk plażowy” bez konieczności cisnąć aż na północ.
Mit bywa taki: „Jak już lecę na Sardynię, to muszę przejechać całą wyspę”. W praktyce przy 7 dniach bardziej opłaca się zrobić dobrze jeden region niż zobaczyć cztery miasta „przez szybę”. Pętla wokół jednego lotniska daje jeszcze jedną przewagę – większą elastyczność przy zmianach pogody. Gdy na zachodzie wieje, łatwiej przeskoczyć na wschód i nie martwić się, czy zdążysz do miasta wylotu.

Propozycja trasy 7-dniowej: szybki przelot z północy na południe
Przy tygodniu urlopu objazd północ–południe to już program raczej intensywny. Sens ma wtedy układ „esencja wyspy”: po trochu turkusów, po trochu klimatycznych miasteczek i mocne zakończenie na jednej, konkretnej plażowej bazie.
Dzień 1: Przylot na północ i pierwsze plaże
Załóżmy przylot do Olbii w pierwszej części dnia. Odbierasz auto i zamiast gnać od razu dalej, zostajesz w promieniu 30–40 km.
Dobrym kompromisem są okolice San Teodoro i La Cinta albo małe miejscowości na południe od Olbii (Murta Maria, Porto San Paolo). Masz wtedy:
- łatwy dojazd z lotniska po podróży,
- wieczorny spacer po plaży bez kombinowania,
- szansę na pierwszą kąpiel nawet przy popołudniowym przylocie.
Nocleg: 1–2 noce w tym rejonie, w zależności od godziny przylotu. Jeśli lądujesz późno, lepiej nie planować dalekiego przejazdu – jedno dobre śniadanie nad morzem robi więcej roboty niż 150 km po ciemku.
Dzień 2: Costa Smeralda i przeskok na zachód
Rano możesz zajrzeć na jedną z plaż Costa Smeralda – np. Capriccioli czy Grande Pevero. W szczycie sezonu im wcześniej się pojawisz, tym łatwiej o miejsce na parkingu i kawałek piasku.
Po południu warto ruszyć już w stronę zachodniego wybrzeża. Masz dwie sensowne opcje:
- droga przez Sassari do Alghero – szybciej i bardziej „autostradowo”,
- bardziej „krajobrazowo”, z odbiciem w stronę Tempio Pausania, a potem na zachód.
Przy tygodniu urlopu rozsądnie jest od razu spać w Alghero – dzięki temu kolejny dzień nie ucieknie na dojazdy.
Dzień 3: Alghero i Capo Caccia
To moment, żeby zwolnić. Ranek można poświęcić na plażę Maria Pia albo Le Bombarde, a popołudnie na wycieczkę na Capo Caccia i ewentualnie zejście do jaskini Neptuna (lub rejs z portu w Alghero).
Wieczór w starej części Alghero spokojnie „udźwignie” cały dzień – spacery po murach, kolacja w trattorii, lody. Jeśli lubisz miasta, lepiej zostać tu na drugą noc niż pędzić po ciemku w stronę Bosa.
Dzień 4: Droga Alghero – Bosa – Oristano
Między Alghero a Bosą biegnie jedna z ładniejszych tras widokowych na wyspie. To kilkadziesiąt kilometrów krętej drogi, na której aż się prosi o postoje na zdjęcia i krótkie przerwy.
Układ dnia może wyglądać tak:
- rano wyjazd z Alghero i powolny przejazd do Bossy (zatrzymując się na punktach widokowych),
- 2–3 godziny na spacer po Bosa (stare miasto, widok z okolic zamku),
- popołudniowy przejazd w stronę Oristano lub półwyspu Sinis.
Nocleg sensownie „łapać” już w rejonie Oristano/Sinis, żeby kolejnego dnia móc skupić się na plażach, a nie na przejeździe.
Dzień 5: Półwysep Sinis i przeskok na południe
Półwysep Sinis to inne oblicze Sardynii niż turkusy Costa Smeralda. Plaże są bardziej surowe, bywa wietrznie, ale Is Arutas czy Mari Ermi z charakterystycznym „kukurydzianym” piaskiem zostają w pamięci.
Plan na dzień:
- przedpołudnie na Sinis – plażowanie + krótki spacer po okolicach Tharros (starożytne ruiny i widoki na morze),
- popołudniowy przejazd w stronę południa – możesz kierować się na Pulę albo od razu w okolice Chia.
Mit: „Sardynia to zawsze bezwietrzna, spokojna woda”. Zachodnie wybrzeże i Sinis potrafią mocno dmuchnąć – w zamian dostajesz świetne kolory fal i mniej ludzi niż przy „pocztówkowych” zatokach. Na zakończenie dnia dobrze już mieć zarezerwowany nocleg w południowej części wyspy, żeby kolejnego poranka nie tracić czasu.
Dni 6–7: Południowy finał – Pula, Chia, Tuerredda
Końcówkę 7-dniowej trasy najlepiej spędzić na południu, wybierając jedną bazę i max. dwie–trzy plaże. Przy tak krótkim pobycie codzienna zmiana miejsc to prosty sposób, żeby zmarnować wakacje na pakowanie.
Opcje noclegowe:
- Pula – kompromis między plażami a miasteczkiem (wieczorny spacer, restauracje),
- okolice Chia – bliżej spektakularnych zatok, ale bardziej „hotelowo” i spokojnie po zmroku,
- południe Cagliari + dojazdy na plaże – logiczne, jeśli wylot masz wcześnie rano.
W tym rejonie masz wybór: Su Giudeu, Cala Cipolla, słynną Tuerreddę. Ta ostatnia bywa zatłoczona i droższa (parking, leżaki), ale przy słonecznym dniu uzasadnia swoją reputację.
Ostatni dzień dobrze domknąć spokojnym popołudniem bliżej Cagliari, zwłaszcza gdy wylot wypada wcześnie. Zamiast kolejnej „najpiękniejszej plaży” lepiej czasem zjeść spokojny obiad i oddać auto bez pośpiechu.
Propozycja trasy 10–14 dni: spokojny objazd z północy na południe
Przy 10–14 dniach na Sardynii północ–południe przestaje być pośpiechem, a staje się realnym objazdem. Dochodzą miejsca, które przy tygodniu zwykle się omija: interior, większe fragmenty wschodniego wybrzeża, a także dni „pół-na-pół” (trochę plaża, trochę miasteczko).
Odcinek 1 (2–4 dni): Północno-wschodnie turkusy i La Maddalena
Na start najlepiej przyjąć bazę w rejonie Olbii, San Teodoro albo bliżej Palau, jeśli planujesz archipelag La Maddalena. Przy 3–4 dniach w tym rejonie można poukładać dni tematycznie.
Przykładowy podział:
- Dzień A – okolice San Teodoro: La Cinta, Cala Brandinchi / Lu Impostu (zależnie od sezonu i tłumów),
- Dzień B – Costa Smeralda: Capriccioli, Grande Pevero, krótki wypad do Porto Cervo „dla zaspokojenia ciekawości”,
- Dzień C – La Maddalena: prom z Palau, własne auto na wyspie i objazd plaż (Bassa Trinita, Spalmatore, Monte Guardia z widokiem).
Mit: „Na La Maddalenę wystarczy dwugodzinny rejs z Olbii i wszystko zobaczysz”. W praktyce rejsy objazdowe dają tylko przedsmak – jeśli lubisz samodzielne odkrywanie plaż i punktów widokowych, lepiej poświęcić na archipelag pełny dzień z autem.
Noclegi opłaca się skupić w jednym lub dwóch miejscach, zamiast codziennie się przepakowywać. Przy 3 nocach wokół Olbii i 1 nocy na La Maddalenie (opcjonalnie) masz czas, by się „rozkokosić”, a nie tylko odhaczać miejscówki.
Odcinek 2 (2–3 dni): Wschodnie wybrzeże i zatoka Orosei
Schodząc na południe wzdłuż wschodniego wybrzeża, pojawia się inny krajobraz: wysokie klify, góry zaglądające niemal do morza i plaże, do których częściej dopływa się łodzią niż dojeżdża autem.
Kluczowe miejsca na tym odcinku to:
- Orosei i okolice – spokojniejsze plaże (Marina di Orosei, Su Barone), dobra baza wypadowa,
- Cala Gonone – start rejsów do zatoki Orosei, klimatyczne położenie między górami a morzem,
- plaże zatoki: Cala Luna, Cala Mariolu, Cala Goloritzé – perły, które bez łódki lub dłuższego trekkingu są trudno dostępne.
Przy 2–3 dniach sensowny jest układ:
- 1 dzień na rejs łodzią (z Cala Gonone lub Santa Maria Navarrese),
- 1 dzień „luźniejszy” – krótka trasa w góry (np. w głąb Supramonte) albo spokojne plażowanie bliżej bazy.
Rzeczywistość kontra wyobrażenie: często pojawia się oczekiwanie, że wszystkie słynne plaże zatoki Orosei „zrobisz” w jedno popołudnie. Rejsy pokazują kilka zatok, ale na każdej spędzasz ograniczony czas. Jeśli marzy ci się dłuższy pobyt na jednej z nich, trzeba wybierać: albo zorganizowany rejs „objazdowy”, albo indywidualna łódka z większą swobodą zatrzymań.
Odcinek 3 (1–2 dni): Wewnętrzna Sardynia i Gennargentu
Zamiast ciągnąć autostradą w dół wybrzeża, można odbić w głąb wyspy – przez rejon Nuoro, Orgosolo, aż po masyw Gennargentu. To dobre antidotum na kilka dni z rzędu spędzonych na plaży.
Propozycja:
- wioska Orgosolo z muralami – krótki spacer uliczkami,
- krajobrazy Gennargentu – punkty widokowe, krótsze trekkingi (w zależności od kondycji i pogody),
- nocleg w agroturystyce (tzw. agriturismo) w interiorze – kolacja z lokalną kuchnią, inny rytm dnia niż nad morzem.
Wielu osobom „zaskakuje” temperatura – w górach bywa chłodniej, szczególnie poza wysokim latem. Zestaw wieczorny z lekką kurtką czy bluzą przestaje być zbędnym balastem, a przydaje się też w przewiewnych, kamiennych miasteczkach.
Odcinek 4 (2–3 dni): Zachód – Bosa, Oristano, Sinis
Po wyjeździe z interioru można zjechać albo w stronę Alghero i Bosa, albo bezpośrednio w rejon Oristano. Przy 10–14 dniach nie trzeba rezygnować z zachodniego brzegu.
Dwa warianty:
- Wariant „miastowy”: 1 noc w Alghero, 1 noc w Bosie lub okolicach, potem zjazd w stronę Oristano,
- Wariant „plażowy”: szybki przejazd do rejonu Oristano/Sinis i 2–3 noce w jednej bazie, z całodziennym wypadem na Is Arutas, Mari Ermi czy San Giovanni di Sinis.
Wybór zależy od tego, czy bardziej ciągnie cię do spacerowania po miasteczkach, czy do spokojnego leżenia na plaży. Jeden z częstszych błędów to próba upchnięcia w jeden dzień: Alghero, Bosa, Sinis i jeszcze dojazdu na południe. Na mapie wygląda to kusząco, ale w rzeczywistości kończysz z kilkoma godzinami w aucie i migawkami widoków.
Odcinek 5 (3–4 dni): Południe – od Cagliari po Villasimius
Po zachodnim brzegu najlogiczniej kierować się na Cagliari i dalej na południowy wschód. Zyskujesz wtedy możliwość zamknięcia trasy „pętlą” po południowych plażach.
Rozsądny plan na 3–4 dni:






